To moje
zdanie i nie trzeba się z nim zgadzać. Ale jak oglądam zdjęcia z treningów
Realu, Kaka zawsze jest uśmiechnięty, a przy nim najczęściej widzę Ronaldo. I
właśnie takie ujęcie mam w głowie, gdy słyszę KAKA.
Ale od
początku – finał Mistrzostw Świata w Korei i Japonii w 2002r. Wielka Brazylia
wygrywa z Niemcami. Wszyscy Brazylijczycy szczęśliwi, jednak jeden trochę mniej
– czekał już na zmianę przy linii bocznej, miał wystąpić w finale Mundialu, gdy
sędzia zakończył mecz. Ricardo Kaka miał wtedy 20 lat, grał w Sao Paulo. Został
Mistrzem Świata, choć w całym Turnieju zagrał ledwo 20 minut w meczu z
Kostaryką. Został Mistrzem Świata, ale to jeszcze nie był jego moment. Przez
następnych 10 lat Kaka stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych piłkarzy
na świecie, jednym z najlepszych rozgrywających w Europie oraz…. Jednym z
najbardziej krytykowanych piłkarzy na świecie.
Już rok
po zdobyciu Złotej Nike 21-letni Ricardo Izecson dos Santos Leite, ówczesna
gwiazda brazylijskiego Sao Paulo (47 goli w 125 meczach), zaczarował swoimi
umiejętnościami Silvio Berlusconiego, a ten bez wahania ściągnął go do swojego
AC Milan. O tym etapie rozpisywać się nie będę, więc czyste statystyki, swoją
drogą, porażające:
·
6 sezonów
·
270 występów, 95 goli, 46 asyst
·
Superpuchar Europy w 2003r.
·
Mistrzostwo i Superpuchar Włoch w 2004r.
·
Puchar Europy, Superpuchar Europy i Klubowe
Mistrzostwo Świata w 2007r.
·
Niektóre nagrody indywidualne z tego okresu:
o
Dwukrotnie najlepszy piłkarz Serie A
o
Trzykrotnie w drużynie roku UEFA
o
Trzykrotnie w FIFPro World XI
o
Król Strzelców i Najlepszy Napastnik Ligi
Mistrzów w 2007r.
o
Trzykrotnie Piłkarz Roku według UEFA
o
Nagroda FIFPro w 2007r.
o
Złota Piłka w 2007r.
o
Piłkarz Roku FIFA w 2007r.
Z takim dorobkiem, 8 czerwca
2009r. na zapełnionym Santiago Bernabeu pojawił się 27-letni Kaka. On był
skazany na Real Madryt, a Madryt był skazany na Kake. Do klubu wrócił
Florentino Perez, a razem z nim polityka Galacticos. A wtedy na świecie było
trzech prawdziwych Galacticos – Kaka, Cristiano Ronaldo i Leo Messi. Dwóch
pierwszych wtedy Real zasiliło, i wszyscy orzekli, że Real jest najsilniejszym
klubem na świecie i stawi czoło Barcelonie. Jak było w tym sezonie, wszyscy
wiemy, ale nie o tym jest ten tekst.
Kibicem
Realu jestem od dziecka. O Kace w białej koszulce marzyłem. Pamiętam, jak
oglądałem w internecie transmisje z prezentacji Brazylijczyka. 65 milionów Euro
stanęło przed kibicami i razem z nimi cieszyło się z możliwości grania dla nich
na tym stadionie. Byłem szczęśliwy. A gdy kilka dni później w tym samym miejscu
stanął Cristiano, w głowie rozgrywałem wiele meczy, w których ta dwójka będzie
w pojedynkę gromiła rywala. Ale cóż…
Oprzyjmy
się wyłącznie na statystykach madryckiej 8:
·
119 meczy, 34 gole, 31 asyst
·
W białej koszulce 4 sezon
·
Puchar Hiszpanii w 2011r.
·
Mistrzostwo i Superpuchar Hiszpanii w 2012r.
Gdy spojrzymy tylko na te liczby
i hasła, wcale nie jest tak źle. Ja pamiętam szczególnie okres, gdy Ronaldo w
swoim pierwszym sezonie doznał kontuzji, i ciężar gry spadł na Kake. Według
mnie, dał wtedy radę. Do tej pory pamiętam piękną bramkę, którą strzelił
Villarealowi. Nie ma się co rozpisywać nad jego kontuzją czy nad minutami
spędzonymi na boisku. O tym napisano już chyba za dużo. Według mnie, Kaka
niezwykle do Madrytu pasuje. Według mnie, ten nowy Real byłby inny bez Kaki. Za
każdym razem, gdy Ricardo pojawia się na boisku, całe Madridismo wierzy, że
właśnie w tym meczu Brazylijczyk pokaże na co go stać. Że właśnie za chwilę
zobaczymy zdobywcę Złotej Piłki, ostatniego przed Cristiano i Messim. Czy nie
cieszymy się, gdy Kaka popisze się jakimś genialnym zagraniem albo strzeli
bramkę? Mam mnóstwo znajomych, którzy kibicują Barcelonie, ale nawet oni zawsze
mówią, że kibicują Brazylijczykowi, bo wnosi on do futbolu niezwykłą dozę
radości, klasy, przewielką dawkę zaangażowania i oddania klubowi. Właśnie to
moim zdaniem wniósł do klubu Kaka. I dlatego chce żeby został.
Po sezonie 2011/2012 na Ricardo
spłynęła olbrzymia fala krytyki i wszyscy chcieli jego odejścia z Realu. W
tamtym sezonie rozegrał 40 spotkań, strzelił 8 bramek i 14 razy asystował. Dla
porównania, jeden z najlepszych według kibiców i specjalistów piłkarzy sezonu,
Andres Iniesta, w 45 spotkaniach strzelił 8 bramek i zaliczył 10 asyst. Ktoś
może powiedzieć, że to tylko statystyka. Może i tak, ale niech każdy, kto
krytykuje Kake, o niej pamięta.
Po wejściu na profil
Brazylijczyka na oficjalnej stronie klubu widzimy motto „Sueno con una gran
jugada cada dia de mi vida”, co możemy przetłumaczyć jako „Każdego dnia mojego
życia marzę o wielkiej grze.” I to marzenie, ta wiara jest w Kace wielka. Tak
jak moja wiara, że wystarczy dać mu szansę, bardzo mocno uwierzyć w jego umiejętności,
a On się sprawdzi. Mam nadzieję, że przy Carlo się odrodzi.
Chcę Kake w Realu.
Buena Suerte, Brasileno
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz